Kasia Kowalska – Aya

Aya
Kasia Kowalska
13 utworów
47 minut
Premiera: 22 czerwca 2018
______________________________

Kasia Kowalska powraca z pierwszym od niemal 10 lat studyjnym albumem. Żeby jednak nie było tak kolorowo, to od razu powiem Wam, że mam z tą płytą lekki problem. Jest to pierwszy od dłuższego czasu krążek, w którym nie potrafię wybrać najlepszego utworu. 🙂 Tak, obym za każdym razem miał taki problem z płytami… Mam kilka faworytów, ale zostawię to może na później…

Sama płyta jest bardzo spójna. Nie oznacza to, że każda piosenka brzmi tak samo. Chodzi o to, że słuchając płyty nie zauważasz, kiedy kończy się jeden, a zaczyna kolejny utwór. Cały album ma mocno letni klimat, który powoduje uśmiech na twarzy, przywołuje wspomnienia minionych lat, ale jak to już w życiu bywa – są też gorsze momenty naszego żywotu. Niektóre utwory nie dają zapomnieć właśnie o tych smutniejszych chwilach. Aya to połączenie rocku, popu, odrobiny country oraz bardzo dobrych tekstów.

Na płycie znajdują się utwory nagrane w dwóch wersjach. W przypadku utworu „Teraz Kiedy Czuję” mamy wersję zwykłą i akustyczną, natomiast kawałek o nazwie „Alannah” ma swoją wersję angielską, zatytułowaną „Somewhere Inside”. Podoba mi się w szczególności ten drugi zabieg, bo wydaje mi się, że wersja angielska jest lepsza. 🙂

Wracając do moich faworytów to uważam, że warte wielokrotnego przesłuchania są: tytułowa „Aya”, „Dla Taty”, „Teraz Kiedy Czuję” oraz ten, który zapadł mi najbardziej w pamięci – „Krew Ścinanych Drzew”. Dlaczego ten utwór zrobił na mnie największe wrażenie? Pewnie dlatego, że jest najcięższy, ma rewelacyjny tekst, a dodatkowo odnoszę wrażenie, że właśnie w tym kawałku Kasia pokazuje jak dobrą wokalistką jest.

Podsumowując: płyta godna przesłuchania, bo coraz rzadziej spotyka się tak przemyślane i świetnie zaśpiewane albumy.

Udostępnij post:

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *